piątek, 2 sierpnia 2013

Rozdział 20

Ten rozdział dedykuję  Stevie  <3

Oczami Micka.
Zabrałem Joy do kina. Miałem nadzieję że z czasem się do niej zbliżę, jednak po tym wieczorze straciłem jakie kol wiek  szanse...
Wybiła 19:00 więc tak jak się umówiliśmy czekałem na nią w salonie. 
Zeszła i wyglądała nieziemsko. Była taka śliczna. 
Gdy wychodziliśmy napotkaliśmy jeszcze Fabiana. 
- O nasze gołąbeczki. - powiedział jakby niezadowolony. - Na jaki film lecicie? 
- To nie twoja sprawa - odwarknąłem bo jego głos i zachowanie strasznie mnie wkurzało. 
- Idziemy na ten najnowszy horror..- powiedziała Joy. - Ale nie pamiętam nazwy. 
Spojrzałem na nią. Gdy patrzała na Fabiana jej oczy błyszczały. Czułem że Fabian może stanąć mi na drodze. 
- OO. To extra! My z Niną też idziemy na horror do kina. Właśnie na nią czekam. - uśmiechnął się mój kumpel. - Może pójdziemy w czwórkę? 
Miałem ochotę mu przywalić. To miała być randka tylko we dwoje! Już chciałem zaprzeczyć , ale Joy mnie wyprzedziła. 
 - Jasne. - uśmiechnęła się. 
I co miałem zrobić? Nic. Musiałem się na to zgodzić. Czekaliśmy jakieś 10 min aż w końcu zeszła Nina. 
- Co oni tu robią ? - spytała Fabiana.
- Tak się składa że też idą do kina , więc pójdziemy razem. - odpowiedział jej.
Dziewczyna zrobiła tylko dziwną niezadowoloną minę i ruszyliśmy...

Oczami Joy. 
"Dziwny zbieg okoliczności z tym Fabianem." myślałam gdy zajęliśmy już miejsca. 
Wiedziałam że Mickowi się to nie podoba, tak jak i Ninie.
Za każdym razem gdy był straszny moment Nina tuliła się do Fabiana jak jakaś nienormalna. 
Mick źle wybrał , bo ja nie jestem z tych dziewczyn które boją się horrorów. Na pewno myślał że wpadnę mu w objęcia , ale musiałam go rozczarować. 
Patrzałam tak na tulących się Fabiana i Ninę i zdałam sobie sprawę , że jest mi przykro. 
 - Mick muszę do toalety - powiedziałam po czym wyszłam z sali. 
Poczułam jak łzy napływają mi do oczu. "Jesteś taka głupia! Kochasz chłopaka który nigdy nie odwzajemni twoich uczuć. Będziesz tylko cierpieć. "- mówiłam sama do siebie gdy stałam przed lustrem w łazience. Otarłam łzy i wyszłam. 
Poczułam jak ktoś łapie mnie za rękę. Gdy się odwróciłam ujrzałam Fabiana. 
- Co ty tu robisz? - spytałam. 
- Powiedziałem Ninie że idę dla niej po popcorn. - powiedział. 
- Yhym. - westchnęłam i chciałam iść , ale chłopak mi na to nie pozwolił , ciągle trzymał moją rękę. 
- Dlaczego płakałaś? - spytał ponownie. 
Musiałam szybko coś wymyślić. Przeciez nie powiem mu prawdy. 
- Nie płakałam , tylko wleciało mi coś do oka. - szybko odpowiedziałam- Muszę już iść - dodałam.
- Nie nigdzie nie pójdziesz. - podniósł głos. - Mnie nie oszukasz. Tak naprawde znam powód twojego płaczu. Ty mnie kochasz i nie możesz znieść widoku gdy jestem z Niną. Boli Cię to co ?- mówił tak jak jakis cwaniaczek. 
Dlaczego tak o tym gadał. Jego ton głosu spowodował że popłakałam się po raz drugi. Wydawało mi się jakby żartował sobie z mojego uczucia. 
- I wiem że jestes tu z Mickiem żeby o mnie zapomnieć.- kontynuował. - Ale nie dasz rady. 
Dlaczego ciągle to robił!
- Zamknij się !- krzyknęłam - Mam wrażenie że moje uczucia cie śmieszą! I wiesz co dam radę , będe z Mickiem i o tobie zapomnę , a co noc do tego! 
- Joy spokojnie - mówił już normalnie. 
- Nie będę spokojna - krzyczałam dalej. - To w jaki sposób to wszystko powiedziałeś sprawia że mam ochotę ci przyłożyć.! Po co się z tego nabijasz? Nie rozumiem Cię.
- Joy źle to wszystko przyjęłaś. - próbował mnie uspokoić. 
Zamknęłam się wreszcie. 
- Ja się z ciebie nie nabijałem. A wiesz dlaczego? Bo sam jestem mega zazdrosny! Gdy widzę jak Mick na ciebie patrzy mam ochotę go udusić !- powiedział. - Chyba się w tobie zakochałem. Dlatego chciałem tu przyjść z Niną , żeby widzieć co ten debil z tobą robi. - przyznał się. 
Byłam w szoku. Czy on przed chwilą powiedział że się wie mnie zakochał ??
-Joy- podszedł do mnie. - Codziennie rano gdy się budzę moje myśli krążą wokół Ciebie. Widzę  Ciebie taką piękną , uśmiechniętą, taką jak wtedy gdy tańczyliśmy w deszczu.  
- Ale Nina..- zaczęłam.
- Juz nic do niej nie czuję. Coś się między nami zepsuło jakiś miesiąc temu.  - powiedział przekonywująco.
- Ale ..- jąkałam się. 
Nagle poczułam że nasze usta łączą się w pocałunku. 
Moje marzenia zaczęły się spełniać...



Oczami Niny. 
Fabian długo nie wracał z tym jedzeniem , dlatego wyszłam żeby go poszukać.  Mick poszedł razem ze mną.
Gdy wyszliśmy zauważyliśmy że Joy i Fabian się całują. 
- Ty świnio ! - podbiegłam i strzeliłam mu w twarz. - Jak mogłeś. !
- Nino. - zaczął- Sama przyznaj że już dawno cos miedzy nami wygasło. Juz nie jest jak kiedyś. 
W sumie to była prawda , a ja sama nie byłam lepsza bo miałam letni romans.
- Wiesz co , masz rację . - przyznałam. - Muszę ci powiedzieć że w wakacje cię zdradziłam. Miałam letni romans z przyjacielem Davidem. 
Fabian się tylko  uśmiechnał.
- Wiedziałem. - powiedział ze spokojem. - Czytałem twoje sms'y i gdy u ciebie byłem w wakacje
 w pokoju miałaś męską bluzę , a  ten David spędzał z nami za dużo czasu. Domyśliłem się. 
- Dlaczego nic nie powiedziałeś? - spytałam zaskoczona.  
- Bo czekałem aż sama sie przyznasz. - odpowiedział.
To był najlepszy chłopak jakiego znałam.
- Jesteś najlepszy Fabian. Zrobiłam duży błąd.  Ale mam nadzieje że zostaniemy przyjaciółmi. 
- Pewnie- powiedział i przytulił mnie.
- Czyli nie mam szans- Mick zwrócił się do Joy. 
Joy tylko podeszła i go przytuliła. 
- Dobra Mick , zostawmy ich samych - zaproponowałam i pociągnęłam go za rękę. 
 ------------------------------------------------------------------------------
Rozdział 20 ;)
Dedykuje go Stevie , dlatego ze myślę tak samo jak ona o tym co napisała w  wczorajszym komentarzu. 
Planowałam  Joybian"a   już dawno. <3 

czwartek, 1 sierpnia 2013

Rozdział 19

Oczami Fabiana. 
Obudziłem się wcześnie rano. Przez okno wpadały piękne promienie słoneczne. Nie chciałem nikogo obudzić więc ubrałem szlafrok i poszłem do salonu. 
Usiadłem na kanapie i zacząłem rozmyślać o wczorajszym dniu.  Z Joy naprawdę bardzo dobrze się bawiłem. Chciałem spędzać z nią jak najwięcej czasu , ale wtedy Nina by mnie rzuciła.
W sumie teraz nie wiem co się z nami dzieję. Nina robi się coraz bardziej zazdrosna i podła. Nadchodzą takie dni w których szczerze się jej boje. 
Zamknąłem oczy i pierwsze co sobie wyobraziłem to Joy tańczącą w deszczu. Wyglądała wtedy tak pięknie. Była taka słodka i niewinna. 
"Fabian ogarnij się " - pomyślałem i otworzyłem oczy.
Nie wiedziałem co to , ale miałem dziwne uczucie. 
- A ty co tu tak siedzisz ? - usłyszałem głos Micka. 
- Myślę. - odpowiedziałem- A ty co też nie możesz spać?
- Nie. Mam mętlik w głowie. W tamtym tygodniu rzuciłem dziewczynę bo myślę że zakochałem się w...- tu umilkł.
Miałem nadzieję że nie chodzi mu o Marę. Ona i Jerome tworzą taką zgodna parę. 
- No powiedz. - poprosiłem.
 - Myślę że zakochałem się w .. Joy. - powiedział. 
Nie wiedziałem co powiedzieć. Nagle poczułem złość. Mick to jeden z moich przyjaciół więc powinienem się cieszyć . Było jednak inaczej. Czułem złość która z każdą sekundą narastała , gdy tylko Mick wspomniał o Joy. 
- A czy wiesz co ona do ciebie czuję?- spytałem. 
- Nie jestem pewny. Dlatego się postaram i zdobędę jej serce.- powiedział zapewniając. 
Miałem ochotę mu przyłożyć. Dlaczego? Sam nie rozumiałem. Przecież jestem z Niną i ją kocham więc to z kim będzie Joy nie powinno mnie interesować. 
- To super ! - powiedziałem kłamiąc - Idę się przebrać. - dodałem i wyszyłem. 


Oczami Joy. 
Po  wczorajszym dniu zmieniłam swoje zamiary wobec Fabiana. 
Gdy widziałam jak bardzo boi się że może stracić Ninę zrozumiałam że nigdy nie odwzajemni mojego uczucia. 
Przyjaźń z nim musiała całkowicie mi wystarczyć, ale postanowiłam już więcej nie prosić go o żadne spotkania bo wiem jak to wkurza Ninę. 
Szłam sama do szkoły gdy  znienacka podszedł do mnie Mick. 
- Mogę się dołączyć. ? - spytał.
- Jasne - uśmiechnęłam  się i ruszyliśmy dalej. 
Przyznam że Mick to niezłe ciacho. 
- Dobra dużej tak nie wytrzymam! - zaczął Mick i się zatrzymał. Kompletnie nie wiedziałam o co mu chodzi.
- O co chodzi? - zapytałam.
- Joy już od dłuższego czasu chce ci o tym powiedzieć. Zakochałem się w tobie. - wykrztusił z siebie. 
Stałam jak wryta. Nie wiedziałam co mam mu odpowiedzieć. To było tak nagłe i zaskakujące. 
- Kocham cię pod każdym względem. To jak się uśmiechasz , jak mówisz, chodzisz. - dodał. - Wiem że ty nie czujesz tego samego , ale chce ci oświadczyć że będę walczył o twoje serce. - złapał mnie za rękę , pocałował w policzek i odszedł. 
Ciągle nie mogłam pojąć co tu się przed chwila wydarzyło. Mick właśnie wyznał mi miłość , a ja nie potrafiłam nic z siebie wydusić.
Chciałam zapomnieć o Fabianie więc dlaczego nie mogłam spróbować z Mickiem. 
W szkole byłam nie obecna. Wszyscy mogli do mnie mówić , ale ja i tak nie słuchałam. 
Na jednej z przerw podszedł do mnie znów Mick. 
- Wybrałabyś się ze mną dzisiaj do kina ? - spytał i spojrzał na mnie błagalnie. 
Postanowiłam że dam mu szansę , i może kiedyś się w nim zakocham. 
- Pewnie. To o której ? - powiedziałam.
Widziałam że jest zadowolony. 
- 19:00 - powiedział - Będę czekał w salonie. 
- Ok. - zamknęłam szafkę i poszłam do sali teatralnej. 
W środku spotkałam Fabiana.
- Hej Joy - przywitał mnie miło i przytulił. Byłam zaskoczona bo nigdy tak mnie nie witał. 
- Hej. - powiedziałam.
- Masz dzisiaj jakieś plany? - spytał. 
- Tak. Idę z Mickiem do kina. - odpowiedziałam. - Nie uwierzysz ale dzisiaj wyznał mi miłość , i postanowił walczyć o moje serce. Po namyślę stwierdziłam że dam mu szansę , może za parę tygodni gdy poznam go już całkowicie ,pokocham go. No ale to się okażę. Trzymaj za mnie kciuki. 
- Ok. Będę wam kibicował. - powiedział to z sarkazmem i wyszedł. 
Nie rozumiałam co się dzieję....




Oczami Patrici. 
 Siedziałam sama w pokoju hotelowym. Eddie wyszedł gdzieś bez słowa. 
Usłyszałam dzwonek telefonu. To była Joy. 
- Joy ! Jak dobrze cie słyszeć. - wykrzyknęłam.
- Hej. Dawno nie dzwoniłam. Jak tam sprawy się układają. ?- spytała zaciekawiona.
- Jest cudownie. Okazało się że ta dziewczyna z którą widziałam Eddiego to Cat jego siostra. Teraz jesteśmy szczęśliwi i Eddie wróci ze mną do Domu Anubisa. - powiedziałam z głosem pełnym radości. 
- Czekaj ! To Eddie ma siostrę? - spytała z nie dowierzaniem. 
- Też się zdziwiłam. Ale koniec o mnie. Opowiadaj co tam u Ciebie? - zaczęłam nowy temat.
W słuchawce usłyszałam tylko westchnienie po którym zapanowała cisza. 
- Joy jestes tam ? - zawołałam. 
- Tak. Jestem. Ostatnio miałam naukę z Fabianem..przyznałam mu że nie chodzi o matematykę tylko o to że chce spędzać z nim czas. Powiedział że teraz poświęci mi więcej czasu i zaproponował spacer. Było cudownie. Biegaliśmy w deszczu i wygłupialiśmy się. Ale gdy wróciliśmy do domu i zastała nas Nina , zauważyłam że Fabian strasznie się boi. Boi się że ją straci. Dlatego nie zastanawiając się dłużej wymyśliłam że byliśmy u lekarza. - moja przyjaciółka mówiła to przez płacz. - Zrozumiałam że on mnie nie pokocha , i chcę o nim zapomnieć. .. A dzisiaj rano Mick wyznał mi miłość i zaprosił do kina. Pomyślałam że dam mu szansę i może zapomne o Fabianie. - dodała. 
- Mick wyznał ci miłość?? - byłam zaskoczona- To extra! Teraz możesz ułożyć sobie życie i zapomnieć o Fabianie. 
W tej chwili do pokoju wszedł Eddie. 
- Wiesz co muszę kończyć. Odezwę się jeszcze wieczorem. - powiedziałam i rozłączyłam się. 
Spojrzałam na Eddiego. Miał dziwną minę. 
- Mam coś dla Ciebie. - powiedział i wyjął pudełeczko zza pleców, razem z bukietem czerwonych róż. 
- Dla mnie ? Ale z jakiej okazji?- nie wiedziałam o co chodzi. 
- Tak po prostu. Bez żadnej okazji. - powiedział.- Mam nadzieję że to ci zawsze będzie o mnie przypominało. - z czerwonego pudełeczka wyciągnął piękny srebrny naszyjnik z napisem "Eddie".
- Jest piękny - oznajmiłam kiedy zakładał mi go na szyję. 
Przytuliłam go i pocałowałam w policzek. 
- Kocham Cię - powiedział mój chłopak.
- Ja ciebie mocniej - powiedziałam i po raz drugi go przytuliłam. 





---------------------------------------------------------------------------------------------
No to rozdział 19 skończony. Powoli oswajam się z tą straszną myślą więc , to chyba czas aby zająć się blogiem. 
Mam nadzieję że chociaż trochę się wam spodobał. 
<3


poniedziałek, 29 lipca 2013

Rozdział 18

Oczami Joy.
Miałam naukę z Fabianem. Było całkiem dobrze. Oczywiście zamiast się uczyć ja ciągle na niego patrzałam. Chyba to zauważył bo spytał:
- Czy ty mnie w ogóle słuchasz?
- Yy .. pewnie. - powiedziałam szybko odrywając od niego wzrok. 
- To o czym przed chwilą mówiłem- postanowił mnie sprawdzić. 
- No ok. Nie słuchałam Cię . - poddałam się. 
Fabian tylko na mnie spojrzał i dodał:
- To po co to całe spotkanie? 
Ja wiedziałam po co. Chciałam po prostu spędzić  z nim trochę czasu. 
- No dobra. Wcale nie mam problemów. Chciałam spędzić z tobą trochę czasu, bo odkąd jesteś z Niną mnie olewasz. - postanowiłam wyjawić prawdę. 
Nie wiedziałam co teraz powie. Myślałam że się oburzy , wstanie i wyjdzie. 
- Dlaczego od razu mi nie powiedziałaś? - spytał.
- Bo wtedy byś nie przyszedł. Zresztą teraz kiedy znasz prawdę na pewno  zaraz wyjdziesz i znowu mnie olejesz. - powiedziałam z żalem w głosie. 
Fabian nic nie odpowiedział tylko siedział w zamyśleniu. Trwało to trochę ale nic nie mówiłam. 
- Ok. - powiedział po długim namyślę. - Masz rację . Teraz nie mam dla ciebie zbyt dużo czasu, a przecież jesteśmy przyjaciółmi. Dlatego od dzisiaj jeśli będziesz chciała się spotkać mów otwarcie  a nie zmyślasz jakąś naukę. 
Byłam bardzo szczęśliwa że  Fabian zdecydował się ze mną od czasu do czasu spotkać. 
- Dziękuję - powiedziałam i mocno go przytuliłam. 
Kochałam być w jego ramionach. Czułam się tu tak dobrze i bezpiecznie. Oddałbym wszystko za jego jeden uścisk. Naprawdę bardzo go kochałam. 
Odsunęłam się i spojrzałam na niego. Był taki słodki. Te jego zarumienione poliki i potargane włosy sprawiały że wydawał się takim małym słodkim  chłopczykiem.  
- To co może spacer? - zaproponował. 
Byłam zaskoczona jego propozycją . Zgodziłam się  i wyszliśmy. 
Po drodze dużo rozmawialiśmy. Właśnie tego tak mi brakowało. Czułam jakby to był najlepszy dzień w moim życiu ponieważ spędziłam go z miłością swojego życia.
Usiedliśmy na ławeczkę w parku. Niebo robiło się pochmurne. Miałam przeczucie że lada chwila zacznie padać. I nie myliłam się.  Rozpadało się na maxa. 
- Musimy wracać . - powiedział Fabian. 
- No a co ty z cukru jesteś. ? - spytałam. 
Fabian nic nie odpowiedział. 
Ja wstałam z ławki i sama nie wiem dlaczego zaczęłam kręcić się na deszczu. Czułam się taka wolna i szczęśliwa.
Po chwili podszedł do mnie Fabian. 
- Co ty wariatko robisz ? - spytał ze śmiechem. 
- Sama nie wiem, ale to strasznie przyjemne uczucie. - powiedziałam z szerokim uśmiechem i dalej zaczęłam się kręcić i biegać po deszczu. 
Fabian stał i się na mnie patrzył. 
- No chodź ! - pociągnęłam go za rękę. 
 Teraz nie miał wyjścia. Musiał kręcić i biegać ze mną.  Mieliśmy niezły ubaw. Ale już byłam zmęczona i zmarznięta. 
- Możemy już wracać? - spytałam zgrzytając zębami. 
- A nie mówiłem ! Teraz będziesz chora. - powiedział. Objął mnie i udaliśmy się w kierunku Domu Anubisa. 
Gdy weszliśmy na progu przywitała nas Nina. 
- To ta wasza nauka! - krzyknęła. 
Widziałam że Fabian jest zestresowany , że boi się że może ją stracić. Dotarło do mnie że on nigdy nie będzie mój. 
- Spokojnie Nino. Ja się źle poczułam i Fabian poszedł ze mną do lekarza. A co do nauki to już wszystko rozumiem i nie będę wam przeszkadzała. - powiedziałam. Miałam ochotę płakać ale nie dałam tego po sobie poznać. 
- Fabian czy to prawda ? - spytała Nina. 
- YYy tak - powiedział. - Prawda. 
Nina go pocałowała i przytuliła. Stali tak przytuleni a ja postanowiłam iść do pokoju. Poczułam ze ktoś mnie łapie za rękę. To Fabian szepnął do mnie :
 - Dziękuję. 
Zrobiłam tylko sztuczny uśmiech i poszłam. Cały dzień stracił swój urok.   

Oczami Patrici.
Wczoraj pogodziłam się z Eddiem. Obiecał że dzisiaj też do mnie przyjdzie. 
Była 8:00 gdy usłyszałam pukanie do drzwi. Podniosłam się i otworzyłam . Ujrzałam Eddiego. 
- Eddie? Przecież masz lekcję. - powiedziałam.
- Wolę być z tobą. - odpowiedział i mnie pocałował.
Weszliśmy do środka. 
- Co dzisiaj robimy? - spytałam. 
- A na co masz ochotę ? - spytał z uśmieszkiem na twarzy.
- To zależy - powiedziałam i zaczęliśmy się całować. 
Chyba trochę nas poniosło bo poczułam jak Eddie wsadza mi rękę pod bluzkę. 
Odsunęłam się  szybko. 
- Eddie proszę. Jeszcze nie teraz. - wyszeptałam. Myślałam że będzie zły ale on tylko się uśmiechnął i powiedział:
- Przepraszam. Trochę mnie poniosło. 
Odwzajemniłam uśmiech i wróciliśmy do pocałunków. 
- Zostały nam 3 dni do powrotu . - powiedziałam.  - Nie wiem co będziemy tyle robić. 
- Szczerze ja też. Ale dzisiaj chcę żebyś poznała bliżej moją siostrę. Umówiłem nas na obiad. 
- oznajmił.
- Co ? I dopiero teraz mi to mówisz?- byłam zaskoczona.
Była 11:30 a na 13 mieliśmy się wstawić u jego siostry. Musiałam się jakoś przygotować. Eddie stwierdził że  na mnie poczeka. 
Miałam szczęście że wzięłam swoją czarną wyjściową sukienkę. Weszłam do łazienki i zaczęłam przygotowania. Siedziałam już tam ponad 45 min.
- Długo jeszcze ? - niecierpliwił się mój chłopak.
- Już! - powiedziałam i wyszłam. 
Eddie stał bez słowa wpatrując się we mnie. Po czym zaczął prawic mi komplementy i całować. 
Nadeszła 13. Staliśmy już pod domem jego siostry. Strasznie się stresowałam. Gdy weszliśmy dziewczyna miło nas przywitała i ugościła. 
Siedzieliśmy przy stole gdy Cat zaczęła:
- Na serio myślałaś że jestem jego dziewczyną?
- Tak. - powiedziałam - Ale już jest wszystko w porządku. 
Miło spędziliśmy resztę obiadu. Strasznie zaprzyjaźniłam się z Cat. Widziałam ze Eddie jest zadowolony. 




-------------------------------------------------------------------------------
Witajcie po tej przerwie. Tak szczerze to jeszcze się nie ogarnęłam. Ciągle mnie to boli. 
Ale postanowiłam dla was napisać chociaż tyle. Nie jest to fajny rozdział..ale się nie gniewajcie bo postaram się pisać lepiej. Nie wiem kiedy pojawi się następny. 
Do napisania. 
 


 

wtorek, 16 lipca 2013

Przepraszam.

Przepraszam ale na razie nie dam rady pisać.
Za bardzo jestem przygnębiona tym że Cory nie żyję.
Mam nadzieję że mnie zrozumiecie.
Jak trochę lepiej się poczuję i moje myśli nie będą się skupiały tylko na tym że kochany Cory umarł na pewno coś dodam.
Na razie nawet spać przez to nie mogę. Naprawdę.
Mam nadzieję jeszcze raz że zrozumiecie co czuję i nie przestaniecie wpadać na mojego bloga.
Do napisania ;(

poniedziałek, 15 lipca 2013

Rozdział 17

Oczami Eddiego.
No i jestem w nowej szkole. W Ameryce nie jest tak fajnie jak w Domu Anubisa. 
Na długiej przerwie zadzwoniłem do swojej siostry Demi. Chciałem z nią pogadać , bo cały czas chodzę jak męczennik i zadręczam się myślami o Patrici. Jej może lepiej be zemnie , ale mi bez niej nie. Ciągle o niej myślę , nocami o niej śnię. Musiałem się komuś wyżalić. 
Siadłem na ławeczce przed szkołą i czekałem na Cat. Przyszła po chwili , przytuliła , pocałowała w policzek i usiadła obok. 
- No to o czym chcesz pogadać? - spytała. 
- Chodzi o to że..- nie dokończyłem bo usłyszałem głośny szelest w krzakach. Po chwili wybiegła z nich jakaś postać i szybkim krokiem się oddalała.Czego ona chciała? Śledziła mnie ? A może  moją siostrę? 
Nie mogłem tak tego zostawić. Szybko się zerwałem i pobiegłem w jej stronę. 
- Czego nas śledzisz - spytałem i szarpnąłem ją. 
Nagle nie mogłem uwierzyć własnym oczom. Przede mną stała  Patricia?!?! Ale jak to ? 
- Patricia co ty tu robisz? - spytałem zszokowany. Przyjrzałem się jej lepiej. Była cała zapłakana. O co tu w ogóle chodzi?
- Ja tylko..Nie ważne - odpowiedziała i znów ruszyła. Pobiegłem za nią. 
- Patricio stój !- zatrzymałem ją. - Odpowiedz co tu robisz. ? - spróbowałem ponownie. 
- Chyba powiedziałam że nie ważne- powiedziała podnosząc głos. - Wracaj tam gdzie byłeś. Dziewczyna się niecierpliwi. - spojrzała na Cat.
- Co ? - spytałem ponownie. - To jest moja..- nie dała mi dokończyć tylko wsiadła do taksówki i odjechała. 
Nie mogłem pojać co tu się przed chwilą zdarzyło. Co tu robiła Patricia? Dlaczego płakała? 
A teraz pojechała nie wiem gdzie..
Wróciłem do siostry. 
- Kto to był - spytała. 
- Patricia- odpowiedziałem i padłem na ławkę.
- Ta Patricia ? - spytała z niedowierzaniem. 
- Tak. - odpowiedziałem..

Oczami Patrici. 
Wróciłam do hotelu. Przebrałam się w piżamę i położyłam do łózka. Mimo że było wcześnie ja nie miałam zamiaru już nigdzie wychodzić. 
Nagle usłyszałem dźwięk telefonu. To była Joy. 
- Halo? - odebrałam.
- Patricia! Jak tam sprawy się układają.  Jestem zła że nic mi nie powiedziałaś. - powiedziała. 
- Nie było jak. - oznajmiłam. - A sprawy układają się fatalnie. 
- Jak to ? Miałam nadzieję że będzie wszystko ok. 
- Ja też. Ale widziałam go z jakąś inną. - powiedziałam i zaczęłam płakać. 
- A to dupek!- wkurzyła się Joy. - I co teraz zrobisz? 
- Nie wiem. Rezerwacje mam na 4 dni. Więc tu zostanę. I tak muszę bo na tyle powiedziałam Victorowi że wyjeżdżam. - odpowiedziałam. 
- Dzisiaj na śniadaniu wszyscy o ciebie pytali..no z wyjątkiem KT. Willow powiedziała że jesteś u Nikity bo miała wypadek. Wszyscy ślą jej pozdrowienia i życzą powrotu do zdrowia - zaśmiała się. 
- Haha na pewno  przekaże. - też sie zaśmiałam. 
- Dobra muszę kończyć bo zaraz mam naukę z Fabianem. Jakby coś się zmieniło to daj znać. 
- Ok. Papa. - powiedziałam i się rozłączyłam. 
Leżałam tak z 3 godziny , ale znudziło mi się to. Z powrotem założyłam ubrania i poszłam na miasto. 
Weszłam do sklepu z  damską odzieżą. Przeglądałam ubrania gdy nagle ktoś mnie zaczepił. 
- Przepraszam , ty jesteś Patricia. ? - odwróciłam się i moim oczom ukazała się dziewczyna z którą widziałam Eddiego. 
- Tak to ja. - odpowiedziałam. 
- Miło cię poznać. - wyciągnęła rękę. - Eddie strasznie dużo o tobie opowiadał. 
- A to ciekawe? - powiedziałam z sarkazmem i niechętnie podałam jej rękę. 
- Z tego co mówił , bardzo cię kochał. - powiedziała z uśmiechem. 
- Wiesz co nie mam ochoty z tobą gadać. Muszę lecieć. - powiedziałam i wyszłam. 

Oczami Eddiego. 
Siedziałem właśnie w domu gdy przyszła Cat. 
- Wiesz co ta twoja Patricia wcale nie jest za miła. - powiedziała na przywitanie. 
- Co ? Widziałaś się z nią? - zerwałem się z kanapy. 
- Ta. Zamieniłam z nią kilka zdań, ale powiedziała ze nie ma ochoty ze mną gadać i poszła - powiedziała z oburzeniem moja siostra. 
- Nie wiesz gdzie ona się zatrzymała. - spytałem z nadzieją. 
- Tak się składa że widziałam jak wchodzi do hotelu " Verve". Niedaleko stąd. Jakieś 20 min drogi.
- Kocham Cię. - krzyknąłem , szybko wziąłem skórę  i wypadłem z domu jak szalony.

Oczami Patrici. 
Siedziałam w pokoju oglądając film. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Z myślą że to obsługa hotelowa wstałam i je  otworzyłam.  Niespodziewanie moim oczom ukazał sie Eddie. 
- Co ty tu robisz ? - krzyknęłam. 
- Hej. Mogę wejść? - spytał. 
Wpuściłam go i zamknęłam drzwi. 
- Chciałem pogadać. - zaczął. - Dowiedzieć się co robisz w Ameryce. 
Pomyślałam że to już czas wszystko wyjaśnić. 
- Ok. Więc przyjechałam tu dla ciebie- powiedziałam- Chciałam cie odzyskać. Ale..ale to już raczej nieaktualne bo ty masz inną - z moich oczu znów zaczęły lecieć łzy. 
Eddie tylko na mnie spojrzał podszedł bliżej i otarł mi łzy. 
- Ej co ty mówisz ? - powiedział cicho. 
- Chyba widziałem cię z nią pod szkołą. - powiedziałam z lekką chrypką. 
Usłyszałam jak Eddie cicho sie śmieję. 
- Co w tym śmiesznego - zapytałam z oburzeniem. Nie było mi teraz wcale do śmiechu.
- Głuptasie to była moja siostra! - odpowiedział.

- Co? Masz siostrę? Nigdy nie mówiłeś. !- krzyknęłam i wstałam. 
- Bo jakoś nie drążyliśmy tego tematu. - powiedział. - Ale teraz wiesz że nikogo nie mam, że Kocham tylko ciebie. Zawsze tak było i zawsze będzie. 
- Serio? - spytałam z uśmiechem. 
- Tak - powiedział , wstał i namiętnie mnie pocałował. 
Czułam się wspaniale, poczułam motylki w brzuchu i radość. Chciałam aby to trwało wiecznie. 
- Ja też cie kocham - powiedziałam i znów zaczęliśmy się całować. 
Gdy skończyliśmy Eddie jeszcze ze mną siedział. 
- To wrócisz ze mną do Domu Anubisa?  - spytałam. 
Spojrzał tylko na mnie i chwilę się zastanowił. 
- Teraz kiedy wiem że to ze mną  jest ci dobrze , wrócę. - powiedział po namyślę. 
Byłam szczęśliwa. Po raz trzeci dzisiejszego dnia go pocałowałam. 
Potem Eddie musiał już iść . Obiecał mi że jutro do mnie przyjdzie. 
- Dobranoc. Kocham Cię - powiedział gdy wychodził. 
- Dobranoc. Ja ciebie też kocham - powiedziałam i mocno go przytuliłam. 

__________________________________
No to jest Peddie <3
+
Straszna wiadomość.  
Na pewno już wiecie  że Cory Monteith grający w serialu Glee nie żyję. 
Jest mi bardzo smutno ;( 




 

niedziela, 14 lipca 2013

Rozdział 16



Oczami Fabiana. 
Nina się na mnie obraziła, Eddie wyjechał a Mick dzieli teraz ze mną pokój. Normalnie extra!
Postanowiłem że pójdę i przeproszę Ninę. Siedziała w pokoju z Amber.
- To ja lecę do Alfiego ! - powiedziała gdy tylko mnie zobaczyła. 
Nina siedziała bez słowa. Podszedłem i usiadłem koło niej. 
- Ej dalej się gniewasz? - spytałem.  Nic nie mówiła. 
- Nino - kontynuowałem - posłuchaj, Joy nic dla mnie nie znaczy , liczysz się tylko ty. Chcę jej tylko pomóc nic więcej. Jesteś jedyna i niepowtarzalna. Kocham cię na zabój. 
Odwróciła się do mnie ,spojrzała podejrzliwie po czym  delikatnie się uśmiechnęła i obdarowała mnie namiętnym pocałunkiem. 
- Okey już się nie gniewam. - powiedziała. 
- To co powiesz na spacer? - zaproponowałem. 
- Jasne- uśmiechnęła się. Wyglądała tak pięknie że nie mogłem się na nią napatrzeć. Złapałem ją za rękę i zeszliśmy na dół. Wyszliśmy z domu i udaliśmy się na romantyczny spacer po parku. 

Oczami Patrici.
Postanowiłam działać. Udałam się do dyrektora Sweeta aby dowiedzieć się do jakiej szkoły przeniósł się Eddie. 
- Dzień Dobry!- powiedziałam gdy weszłam do gabinetu.
- Witaj Patricio. Co cię do mnie sprowadza. - zapytał dyrektor. 
Musiałam wymyślić coś na poczekaniu. 
- Trudy pyta do jakiej szkoły przeniósł się Eddie , bo zostawił dużo swoich rzeczy i ona chcę mu je wysłać. - palnęłam. 
- W takim razie niech przyniesie je do mnie. - odpowiedział. 
I co teraz ? Może w komputerze ma jakieś rozmowy z Eddiem. Musiałam go jakoś wyciągnąć. 
-OOO Trudy jest ze mną .. czeka na zewnątrz, Te rzeczy są ciężkie mógłby pan jej pomóc- powiedziałam.
- Oh tak już idę - dyrektor Sweet wybiegł z gabinetu. Musiałam się pospieszyć bo nie miałam zbyt wiele czasu. Komputer był włączony więc szybko włączyłam pocztę..potrzebowałam hasła. Pierwsze co przyszło mi do głowy to "szkoła" . Hehe Udało się ! No tak ..w końcu to Sweet. 
Szybko przejrzałam pocztę. Dowiedziałam się że Eddie wrócił do swojej mamy do Ameryki i uczęszcza do szkoły "University of California.". Usłyszałam jak otwierają się drzwi więc szybkim ruchem wyłączyłam stronę i usiadłam na krzesło. 
- Patricio nikogo tam nie ma. - oznajmił Pan Sweet. 
- Ah no tak to nie były rzeczy Eddiego .. Muszę iść - palnęłam głupotę i uciekłam.  
Teraz muszę  jakoś dostać się do Ameryki...
Przyszłam do Domu Anubisa i zamówiłam bilet na jutro rano. Teraz muszę iść do Victora. 
Poszłam do jego gabinetu. 
- Mogę z panem porozmawiać. ? - zapytałam cicho. 
- Czego ? - zawołał jak zwykle surowo. 
- Bo muszę jutro lecieć do siostry..yy .. ona jest w szpitalu. - powiedział bez namysłu. 
- i co z tego! Zostajesz! - krzyknął. 
- A co jeśli już nigdy jej nie zobaczę! - podniosłam głos- Wtedy poproszę pana o wyjazd na pogrzeb! 
Spojrzał tylko na mnie i chwile się zastanowił. 
- Dobra jedź już do tej siostry i  wynocha! - pokazał mi drzwi. 
Wtedy po raz drugi w życiu go przytuliłam. Nie jest takim złym człowiekiem za którego go miałam. 
- Dziękuję - powiedziałam i wyszłam. 
Zaczęłam się pakować. W Internecie znalazłam jakiś hotel na nocleg. Nie wiedziałam ile to może potrwać , wiec zarezerwowałam pokój na 4 dni. Jakby to nie wystarczyło przedłużę rezerwację. 
Nie wrócę tu dopóki Eddie mi nie wybaczy. 
Do pokoju weszła Willow. 
- Wybierasz sie gdzieś - spytała zaskoczona. 
- Jadę do Eddiego. Tylko jakby ktoś pytał Piper miała wypadek i pojechałam do niej. Tak powiedziałam Victorowi. - oznajmiłam. 
- Ok. Kiedy wylatujesz? - spytała ponownie. 
- Jutro rano- odpowiedziałam. 

Oczami Joy. 
Siedziałam w salonie gdy wszedł Mick.
- Co tam ? - spytał i usiadł. 
- A dobrze. - odpowiedziałam. 
- Mara jest z Jeromem? - spytał. 
- Tak i są bardzo szczęśliwi - odpowiedziałam- Więc nie próbuj tego zepsuć- pogroziłam mu. 
- Spokojnie. Nie mam nawet takiego zamiaru. - odpowiedział spokojnie. - A co tu tak sama robisz? 
- Czytam książkę.  - powiedziałam z uśmiechem. 
- Aha. Ja lecę na randkę. - powiedział. 
- Randkę- Zdziwiłam się. 
- Tak. Właśnie dlatego tutaj wróciłem. Mam tu dziewczynę. Sophie. - powiedział z rozmarzeniem. 
Potem wstał i wyszedł. Dobrze że ma dziewczynę. Przynajmniej Jerome nie musi czuć zagrożenia.  

 
  Oczami Patrici. 
W nocy nie mogłam zasnąć. Ciągle myślałam o tym co może się zdarzyć w Ameryce. 
Zadzwonił budzik. Szybko go wyłączyłam, zerwałam się  z łóżka i popędziłam do łazienki się wyszykować.  Po 20 min byłam zwarta i gotowa do drogi. Zadzwoniłam po taksówkę która miała mnie zawieść na lotnisko. Była 5:00 więc postanowiłam nikogo nie budzić, tylko cichym krokiem wyszłam z Domu Anubisa. 
Po godzinie drogi byłam na lotnisku, czekając na samolot napisałam jeszcze do Joy co wymyśliłam bo wczoraj nie miałam okazji z nią pogadać. 
Weszłam do samolotu i zajęłam miejsce. Wystartowaliśmy. Bałam się lotu samolotem , ale dla Eddiego postanowiłam przełamać ten lęk. Założyłam słuchawki na uszy i resztę lotu spędziłam słuchając muzyki. 
Gdy dotarłam do Ameryki źle się czułam.  Strasznie bolała mnie głowa, i czułam lęk. 
W hotelu w którym miałam rejestrację było pięknie. Bardzo miło i sympatycznie. 
Wzięłam kluczyk i poszłam do swojego pokoju.  Rzuciłam się na łóżko i chwilę poleżałam. 
Wzięłam mapkę którą kupiłam na lotnisku i szukałam szkoły do której uczęszczał Eddie. 
 Okazało się że jest ona niecałe 15 min  stąd. Nie czekałam dłużej tylko szybko tam poszłam. 
Szkoła była ogromna. Bałam się że nie znajdę tu Eddiego. 
Weszłam do środka. Rozejrzałam się. Wiedziałam że nie dam rady sama go tu znaleźć więc podeszłam do pierwszego lepszego chłopaka i zapytałam:
- Znasz Eddiego Millera? 
- Tak. - odpowiedział brunet. 
- Nie wiesz gdzie mogę go znaleźć. - zapytałam z nadzieją że będzie wiedział. 
- Właśnie wyszedł przed szkole. Miał się z kimś tam spotkać. - odpowiedział. 
- Ok. Dziękuje - powiedziałam i wyszłam. 
Ma spotkanie ? Ciekawe z kim? Oby to nie było to co myślę...
Chodziłam tak szukając go.... Nagle go zauważyłam , siedział na ławeczce , minę miał jak zbity pies. Postanowiłam ukryć się na chwile i sprawdzić z kim się spotka...
Nagle podeszła do niego piękna brunetka.. przytuliła go , pocałowała w policzek i siadła obok..
Czy to znaczy że ma nową ? ... Ogarnęła mnie rozpacz!  

 ---------------------------------
Ok 16 rozdział jest ;) 
Przepraszam że nie pisałam ale miałam z tego zrezygnować, bo moja przyjaciółka z innego bloga tez chciała to zrobić. Ale jeśli ona wróciła to ja też ;) 
 Mam nadzieję że wam się choć trochę spodobał <3 
Zadawajcie pytania postacią ;p

czwartek, 11 lipca 2013

Rozdział 15

Oczami Patrici.
Leżałam w pokoju gdy nagle wbiegła zapłakana Willow. 
- Co się stało? - spytałam..
- Eddie ! On wyjechał - usłyszałam z jej ust...
- Jak to wyjechał ? Gdzie ? - krzyczałam.
- Nie chciał powiedzieć. Jedyne co powiedział to że przenosi sie do innej szkoły. To na pewno przez nas ! - dalej płakała. 
Usiadłam i nie wiedziałam co dalej. Wiedziałam że to na pewno moja wina. Przez to co mu nagadałam..przez to ze nie wierzyłam w to co mówi.
- Mogę zostać sama? - porosiłam Willow. 
- Jasne - odpowiedziała i już jej nie było.
Wyciągnęłam telefon i wybrałam jego numer. Wahałam się , ale zdecydowałam że zadzwonię. 
- Hallo ? - usłyszałam w słuchawce głos Eddiego.
- Eddie ? - mówiłam przez płacz - Gdzie ty jesteś ? 
- Wyjechałem. Teraz będzie ci lepiej. - powiedział i się rozłączył!
- Eddie??- krzyczałam do słuchawki. 
Jak on mógł coś takiego zrobić! Przecież ja bez niego umrę ! Nie mogłam się z tym pogodzić. 
Zaczęłam krzyczeć , płakać ! Do pokoju wbiegły moje przyjaciółki.
- Już spokojnie - powiedziała Joy i mocno mnie przytuliła. 
Po chwili podeszły też Amber, Willow , Nina i Mara wszystkie mnie pocieszały i przytulały , a ja czułam się okropnie. Najchętniej bym teraz umarła...

 Oczami Mary.
Od wyjazdu Eddiego minęły 4 godziny. Patricia załamała się, zamknęła w sobie i wcale nie wychodzi z pokoju. Siedzi z nią Joy bo tak chciała.  
Byłam w salonie gdy nagle usłyszałam znajomy głos:
- Witaj Maro. - to był Mick!
- Mick! - rzuciłam mu się na szyje ! - Jak dobrze cię widzieć! 
Do salonu wszedł Jerome. 
- O Mick już jesteś - powiedział niezadowolony.  
- Mi też miło cię widzieć. - odpowiedział. 
Po chwili w salonie byli już wszyscy oprócz Patrici i Joy.  Wszyscy miło przywitali Micka. 
- To gdzie będzie mój pokój.- spytał Victora.
- Pan Miller wyjechał więc będzie pan dzielił pokój z Fabianem. - odpowiedział Victor. 
- Extra- zawołał Mick i poszedł się rozpakować. 

Oczami Joy. 
Moja przyjaciółka była bardzo załamana. Nigdy nie widziałam jej w takim stanie. Siedziałam z nią w pokoju. Wcale się nie odzywała tylko siedziała i patrzała za okno. 
- Chcesz herbatę - spytałam. 
Nic nie odpowiedziała tylko kiwnęła głową. 
W kuchni spotkałam Fabiana i Ninę. Całowali się. 
- To czekam na ciebie o 16 w moim pokoju - powiedziała Nina i z uśmiechem wyszła. 
No i po raz drugi zostałam z Fabianem sama. 
- Joy chcę pogadać - usłyszałam . Nie chciałam z nim gadać więc szybkim krokiem ruszyłam w strone wyjścia. 
- Tym razem nie wysłuchasz - powiedział stanowczo Fabian i zatorował mi przejście.  Nie miałam wyjścia musiałam go posłuchać. 
- No to czego chcesz? - powiedziałam obojętnie. 
- Od ostatniej naszej rozmowy mnie unikasz, nie gadasz ze mną , nawet nie patrzysz w moja stronę . - zaczął. - Joy nie mów że cię nie lubię bo to kłamstwa! Jestes moją najlepszą przyjaciółka wiec jak mam  cię nie lubić? 
Nie wiedziałam co powiedzieć. Cieszyłam się że Fabian tak powiedział. Z radości napłynęły mi łzy do oczu. 
- Na serio jestem twoją najlepszą przyjaciółką ? - zapytałam. 
- Tak - powiedział.- Tylko już nie płacz- otarł mi łzy które spływały po moich policzkach. 
- Dziękuję - powiedziałam i mocno go przytuliłam. Uśmiechnął się. Był taki słodki. 
Wzięłam herbatę i już wychodziłam. 
- Joy jeszcze jedno - zawołał.- Pomogę ci z matematyką. Możemy zacząć od jutra. 
- Jesteś kochany - uśmiechnęłam się i pocałowałam go w policzek. Dostał rumieńców. 
- Oj wiem - powiedział. 
Nagle do salonu weszła Nina. 
- Fabian musimy pogadać- powiedziała surowo. 
Postanowiłam zostawić ich samych. 

Oczami Niny. 
Słyszałam całą rozmowę  Joy i Fabiana. Obiecał mi że nie będzie jej pomagał. 
- Obiecałeś że nie będziesz spędzał czasu z Joy. A słyszałam że zgodziłeś się pomóc jej z matematyka ! - zawołałam. - i jeszcze ten tekst " jesteś moją najlepszą przyjaciółką " ! Co to w ogóle ma znaczyć ?
Fabian tylko na mnie spojrzał i zaczął.
- Bo to prawda . Znam Joy od przedszkola i się przyjaźnimy. Postanowiłem że pomogę jej w matematyce. Co w tym złego?
Byłam już na maxa zdenerwowana! 
- Co w tym złego? - krzyczałam- Ona od zawsze cię podrywa! Wcale nie chce się uczyć ! 
- Oh Nino nie bądź zazdrosna. - powiedział spokojnie. 
- Jak mm nie być zazdrosna? A co to było jeszcze przed chwilą jak jej łzy ocierałeś ? Fabian wiesz co ? Darujmy sobie te spotkanie o 16..nie chcę cię dzisiaj oglądać. - powiedziałam i wyszłam.


Oczami Patrici. 

Jest mi strasznie źle! Eddie mnie opuścił! Nie chce mi się żyć. ! 
Nie mogę tak tego zostawić. On o mnie walczył więc teraz moja kolej. ..Tylko jeszcze nie wiem jak to zrobię. Najpierw muszę się dowiedzieć do jakiej szkoły on się przeniósł. 
Do pokoju weszła uradowana Joy z herbatą.
- A co ty taka szczęśliwa? - spytałam. 
- Fabian powiedział że jestem jego najlepszą przyjaciółka i pomoże mi w matmie. - z radości aż podskoczyła. 
Cieszyłam się że chociaż ona jest szczęśliwa. 
 - Ciesze się - powiedziałam i wzięłam kubek gorącej herbaty. - Wiesz co Joy muszę o niego walczyć, muszę walczyć o Eddiego!
- Ale jak ? - spytała zaciekawiona. 
- Tego jeszcze nie wiem..ale na pewno coś wymyślę...


_______________________________________
15 rodział jest ;)
Mam nadzieję że chociaż trochę sie spodoba <3
Zadawajcie pytania postacią ;)