niedziela, 17 listopada 2013

Rozdział 24

Oczami Patrici.
Zapukałam , ale nikt nie odpowiadał dlatego sama weszłam do środka.
To co zobaczyłam strasznie mnie przeraziło..  
- AAAAAAAAAAAAAAA- zaczęłam piszczeć . Nie mogłam się uspokoić. Nagle zleciał się cały dom Anubisa. 
- Patricio co się stało- pytała zatroskana Trudy. Nie mogłam nic z siebie wydusić , tylko podniosłam rękę i wskazałam przed siebie. 
- O mój Boże - Trudy zaczęła krzyczeć i wpadła w histerię 
W pokoju wisiało ciało KT. Popełniła samobójstwo. 
- Kt!!- zaczęła płakać Willow. Każdy z nas nie mógł w to uwierzyć. Nikt z nią nie gadał i każdy nią gardził ale jej śmierć wstrząsnęła wszystkich. W głębi duszy każdy obwiniał siebie. Bo tak naprawdę to my ją od siebie odsunęliśmy , to na nas nie mogła liczyć..Z drugiej strony ona nie była święta. Wyrządziła wiele krzywdy , ale nie zasługiwała na śmierć. 
Wszyscy staliśmy jak słupy patrząc przed siebie i szlochając. 
- Idźcie na dół- krzyknął Victor który właśnie przyszedł. - Zaraz przyjedzie policja i pogotowie. - powiedział i zamknął drzwi. Razem z Trudy zostali w środku. 
Wszyscy zeszli na dół do salonu. 
- Nie wierzę! - krzyczała Willow. Ona najbardziej z nas to przeżyła. W końcu kilka miesięcy temu były najlepszymi przyjaciółkami. 
- Spokojnie skarbie- pocieszał ja Freddie. 
Nie mogłam znieść tej atmosfery. Wstałam i wybiegłam do pokoju. Rzuciłam się na łóżko i wybuchłam płaczem. Czułam że ja najbardziej się do tego  przyczyniłam .....

Oczami Joy. 
Siedzielismy w salonie w milczeniu gdy nagle Patricia wybiegła.
- Pójdę do niej - powiedział Eddie i wstał.
- Nie ja to zrobię. - powstrzymałam go. - Nie sądzisz że po tym co jej powiedziałeś , jesteś ostatnią osobą którą chciałaby teraz widzieć? 
Nic nie odpowiedział. Spojrzał tylko na mnie i usiadł z powrotem na kanapę, a ja udałam się do Pat. 
Już na holu słyszałam jak mocno płacze. Zapukałam ale nie odpowiedziała. Postanowiłam wejść bez zgody. 
Otworzyłam drzwi. Leżała na łóżku cała zapłakana. Poduszkę miała czarną od spływającego z jej oczu tuszu. Nic nie powiedziałam tylko podeszłam i ją przytuliłam. Wtuliła się we mnie i jeszcze głośniej zaczęła płakać. 
- To moja wina!! - wyszeptała . - Moja wina.
- Przestań gadać głupoty. Nie możesz się tym zadręczać. - próbowałam ją uspokoić. 
- Ale to prze zemnie nikt z nią nie rozmawiał .. wszyscy ją odrzuciliśmy ! - ciągnęła dalej.
- Patricio! A przypomnij sobie ile złego ona wyrządziła..to dlatego nikt z nią nie rozmawiał , ty nas do tego nie zmusiłaś. - próbowałam jej to wytłumaczyć. 
Powoli zaczęła się uspokajać. 
- Ale nie zasługiwała na to. - dodała i otarła łzy. 
- Żaden człowiek na to nie zasługuję. - powiedziałam. 
Nagle do pokoju weszła Nina. 
- Victor wszystkich prosi. Kt zostawiła list. 
Poszłyśmy do salonu. 
- To już wszyscy- powidziała Nina a Victor zaczął czytać. 
" Skoro to czytacie , to znaczy że nie mnie na tym świecie. Chciałam tylko prosić żebyście mi wybaczyli. Wiem ile krzywdy wam wyrządziłam , wiem że byłam podła. Nie wiem dlaczego tak się zachowywałam. Może to dlatego że chciałam być w centrum uwagi. Wychowałam się w domu dziecka, i zawsze w szkole wszyscy się ze mnie śmiali. Tu chciałam żeby było inaczej..Niestety przez to stałam się żmiją. Mimo że zrozumiałam swoje błędy nie chcę być wśród was. Czuję że teraz będzie lepiej. Eddie, Patricio , was chcę przeprosić najbardziej. Szczególnie ciebie Pat. Zazdrościłam Ci. Jesteś piękna masz cudownego chłopaka. O tym zawsze marzyłam. Willow pamiętaj że zawsze będę cię kochać. Niezależnie od tego co było wierze że ty mnie też. Nie chce żeby ktokolwiek z was się obwiniał czy zadręczał. To była tylko i wyłącznie moja decyzja. 
                                                                                                         KT"
Gdy Victor skończył wszyscy zalani byli łzami....


-----------------------
Dzisiaj trochę krótszy :P 
Dziękuję tym co komentują moje wpisy. To duzo dla mnie znaczy.
Kocham was<3 

7 komentarzy:

  1. Super :)

    Zapraszam na drugą część 85 odcinka na moim blogu: http://housee-of-anuubis.blogspot.com/2013/11/odcinek-85-cz2-by-amore-wiktoria.html#comment-form

    OdpowiedzUsuń
  2. Oszczena mi opadła!! Ale zarąbiste to!! Uwielbiam cie za to jak piszesz!! <33 Czekam na następny. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. świetny, ale i smutny ;(
    nie, nie, nie!
    czemu uśmierciłaś KT ?
    ona jest spoko *.*
    czytając to co było w liście prawie się popłakałam ;(
    czekam na next ;***

    OdpowiedzUsuń
  4. biedna K.t nie mogę uwierzyć victor płacze rozdział bardzo smutny

    OdpowiedzUsuń
  5. taki smutny! łzy mi ciekną strumieniami.
    Oj ty wiesz jak mnie wzruszyć ;3
    w nastepnym ma być już wszystko dobrze!

    OdpowiedzUsuń